Screenshot – listopad 2009

13/11/2009 – 17:04

O Fifie 10 słów kilka

01/11/2009 – 01:11

Pewnie nie wiele osób wie, ale jestem wielkim fanem gier z serii Fifa (pierwsza w jaką grałem to była bodajże 98). Jak widać miłość do tradycyjnej piłki nożnej (czytaj: tej w realnej rzeczywistości), pojawiła się także na komputerze. Mimo że czasy, w których grałem nałogowo w Fifę minęły, pozostał sentyment do tej gry. Nie wyobrażam sobie bowiem nie rozegrać około trzech meczyków z komputerem raz na jakiś czas.

Kilka dni po premierze Fify 10,  w moje ręce wpadło oryginalne pudełko Fify 10 wraz z płytką instalacyjną. Gra zainstalowała się poprawnie na systemie Windows Vista. Nie miałem żadnych problemów z uruchomieniem, czy czymkolwiek innym. Gra działa na moim sprzęcie na najwyższych detalach bez żadnego zacinania.

W stosunku  do Fify 08 (bo 09 niestety nie kupiłem i nawet nie grałem), w najnowszej wersji tej gry, podoba mi się odświeżone menu, możliwość sterowania zawodnikami myszką, przypisanie do każdego zespołu jego realnej taktyki oraz formacji i wiele, wiele innych zmian.

Moje początkowe wrażenia po rozegraniu pierwszego meczu, były dość sceptyczne, a to ze względu na bardzo podobną grafikę do 08 oraz praktycznie taki sam sposób rozgrywki (chciałbym rzec, że autorzy zastosowali chyba ten sam engine co w 08 – lecz mogę się mylić).

Cóż, pierwsze wrażenia są zazwyczaj mylne – tak było i w tym przypadku. Po rozegraniu kolejnych meczów, zauważyłem dość sporo zmian w samej rozgrywce. Z najważniejszych mogę wymienić: bardziej “żywi” sędziowie (zarówno główny jak i liniowi), wreszcie realistyczne twarze zawodników oraz ich ruchy (wliczając w to bramkarzy) no i przede wszystkim porządne powiązanie umiejętności piłkarzy z wykonywanymi trikami (w 08 mogłeś kiwnąć wszystkich zawodników bramkarzem i do tego strzelić gola; teraz, w Fifie 10, słabym zawodnikiem po prostu nie przebijesz się przez linię obrony; poza tym, nie wykonasz byle kim jakiś finezyjnych trików). Ponadto, bardzo podoba mi się to, że podczas rozgrywania meczów z komputerem, korzysta on dość często z górnych podań – w 08 była to raczej rzadkość. Dzięki temu, teraz poziom trudności trochę podskoczył – przykładowo: w 08 nie straciłem chyba żadnego gola na rzecz kontrataku przeciwnika; natomiast teraz, większość bramek tracę podczas kontrataku (przerzucenie obrońców no i gol…).

Ogólnie rzecz biorąc, jestem pozytywnie zaskoczony. Wszystkim fanom Fify, polecam zakup dziesiątki.

Jeżeli ktoś chciałby ze mną rozegrać meczyk przez Internet, to jest to możliwe, ale… Po pierwsze – nie hostuję. Po drugie – nie rozegram nawet jednej minuty, jeżeli rozgrywka będzie się zacinać (czytaj: jeżeli masz wolny Internet) , bowiem taka gra jest po prostu bezsensu.

Dalsze poszukiwania łubudubu

24/10/2009 – 22:13

Jak wielokrotnie wspominałem, wliczając również i ten moment, mój notebook ma wbudowany subwoofer. Dotychczas nie udało mi się go zmusić do działania na Debianie, bowiem producent udostępnia odpowiednią aplikację aktywującą go, tylko i wyłącznie dla Windowsa.

Kilka tygodniu temu, na angielskim forum dystrybucji Ubuntu, natknąłem się na bardzo ciekawy post, w którym to jeden z posiadaczy takiego samego laptopa co ja, wspomniał, że działa u niego subwoofer, jedynie po maleńkiej edycji pliku /etc/modprobe.d/alsa-base.conf oraz po aktywacji suwaka Surround w alsamixer. Nie wiedziałem jednak jaki subwoofer ma na myśli – czy ten wbudowany w laptop czy też znajdujący się w jakimś zestawie głośników, który jest osobno podłączany do karty dźwiękowej. Z drugiej jednak strony, w przypadku drugiej sytuacji (czyli “osobnego” subwoofera), za poprawne działanie powinien – przynajmniej z tego co się orientuję – odpowiadać suwak LFE.

Uznałem jednak, że nie ma co gdybać, a trzeba po prostu samemu to  sprawdzić.

Wyszedłem z założenia, że wspomniany autor postu, posiadał Ubuntu w wersji 9.10 (na 9.04 sprawdzałem już wcześniej działanie łubudubu). Nie mając tej wersji, ściągnąłem ją (amd64) i niezwłocznie wypaliłem na płytkę, po czym dokonałem rozruchu LiveCD. Po uruchomieniu się Ubuntu nawet nie zdziwiłem się z faktu, że dźwięk w ogóle nie działał (ze względu na błędny wpis dotyczący modułu karty dźwiękowej w /etc/modprobe.d/alsa-base.conf). Zdziwiło mnie jednak to, iż po edycji wspomnianego pliku oraz ponownego załadowania modułów do jądra, a także zrestartowania alsy, dźwięku dalej nie było. Zonk.

Czyli co, trzeba przystąpić do edycji obrazu LiveCD i jego ponownego wypalenia? Tak. Wbrew pozorom, jest to bardzo banalna operacja. Obraz można rozpakować większością menadżerów archiwów, bądź po prostu zamontować za pomocą mount (pamiętajmy przy tym o opcji -o loop). Następnie, najczęściej, należy rozpakować plik filesystem.squashfs, który zawiera między innymi pakiety oraz wszystkie pliki konfiguracyjne dystrybucji, wliczając w to alsa-base.conf. Przy rozpakowywaniu tegoż pliku, niezbędny jest pakiet squashfs-tools. Kiedy już uzyskamy dostęp do struktury głównego katalogu (roota) LiveCD, można dokonać dowolnej korekty. Wówczas tworzymy nowy obraz squashfs’a (dobrze odmieniłem?), podmieniamy oryginalny plik z LiveCD i tworzymy nowy obraz iso za pomocą mkisofs, a następnie wypalamy na płytkę.

Kiedy zmodyfikowałem sobie LiveCD, ponownie je uruchomiłem. No i… Uwaga, uwaga! Chwila prawdy! Dźwięk był odtwarzany i… Tak, źle podejrzewałeś – niestety subwoofer dalej nie działał. Oczywiście bawiłem się długo z dodatkowymi ustawieniami dźwięku, ale nic to nie dało. Dodam również, że mikrofon również nie działał.

Cóż, pozostaje mi dalej czekać, na jakiekolwiek rozwiązanie problemu uruchomienia łubudubu na MSI EX625.

Pamiątka z HotZlotu 2009

19/10/2009 – 16:07

Aż wstyd się nie pochwalić :^).

IceWeasel (Firefox) 3.5 – ciąg dalszy problemów z przewijaniem stron (scrolling)

10/10/2009 – 13:03

W jednym ze swoich poprzednich wpisów opisałem dwa problemy z jakimi borykałem się w przeglądarce IceWeasel na Debianie, a które nie występowały na tym samym profilu, na systemie Windows Vista.

Pierwszy problem dotyczył niepoprawnego wyświetlania się kolorów na niektórych zdjęciach (problemem okazały się profile kolorów). Natomiast druga niedogodność polegała na zawieszaniu się scrollingu (przewijania strony). Co jakiś czas, podczas wciśnięcia rolki myszy, nie można już było zatrzymać przewijania strony – wraz z ruchami myszy w górę i w dół ekranu, strona cały czas się przewijała, co uniemożliwiało poprawną nawigację. Ponadto, podczas wystąpienia tego błędu, nie można było wyświetlić w ogóle żadnego menu przeglądarki.

Jako rzekome rozwiązanie tego problemu podałem dodatek “All In One Gestures”. Jak się jednak po kilku dniach okazało, dodatek ten nic nie zmieniał.

Teraz problem ten rozwiązałem całkowicie.
Zacznijmy od tego, że pracuję w środowisku graficznym KDE 4.3, wraz z włączonymi efektami graficznymi KWina. Jako przeglądarkę używam wciąż IceWeasel (3.5) wraz z wieloma dodatkami. Jedno z rozszerzeń, które służy mi codziennie to gesty myszy. I jak się okazało, tutaj leży cały problem.

W momencie kiedy chciałem zminimalizować okno za pomocą gestów myszy, przy następnej maksymalizacji przeglądarka zaczęła szaleć z przewijaniem. Co lepsze, nie jest to jednorazowy przypadek. Sprawdziłem to chyba z kilkanaście razy – i za każdym razem to samo. Rozwiązanie jest proste – wyłączyć minimalizację przeglądarki za pomocą gestów myszy.

Jako że cały ten problem nie występuje na Windowsie Vista, podejrzewam, że całą winę ponosi KWin.

Fglrx 9.9 & 2.6.31 (patch)

26/09/2009 – 15:12

Dość dawno temu ATI wydało nowe sterowniki (9.9). Na kernelu 2.6.30 działają poprawnie bez żadnych patchy. Niestety, aby działały poprawnie na 2.6.31, trzeba nałożyć łatki. Co prawda, moduł fglrx kompiluje się poprawnie na 2.6.31, jednakże nie będziemy mieli wsparcia dla 3D (jedynie dla 2D).

I jeszcze ciekawostka. ATI wydało również sterowniki 9.10, które nie są jednak dostępne na stronie głównej. Więc o co w tym chodzi? Ano, te sterowniki zostały wydane wcześniej, specjalnie dla nadchodzącej wersji Ubuntu (9.10). Nie mam niestety czasu na bawienie się z driverami 9.10, więc przedstawię tylko patchowanie 9.9 (w przypadku 9.10, trzeba się o wiele bardziej namęczyć).

Oto krótka instrukcja patchowania:

  • pobieramy wpierw sterowniki 9.9 ze strony ATI,
  • pobieramy patch do katalogu gdzie ściągnęliśmy sterowniki,
  • rozpakowywujemy sterowniki: # ./ati-driver* --extract
  • nakładamy patch: # cd fglrx-install.*/ && cp ../2.6.31.patch `pwd` && patch -p0 <2.6.31.patch
  • łatka została nałożona i można przystąpić do instalacji sterowników: # ./ati-installer.sh . --install

Dwie drobne uwagi!

1) Możesz doświadczyć ewentualnych problemów z zarządzaniem energii dla GPU, ze względu na to, iż nie przedstawiłem tutaj jeszcze jednego, wymaganego patcha (postąpiłem tak a nie inaczej, ponieważ drugi patch zawierał błędy, a nie mam czasu na jego ręczne poprawianie).

2) Łatki znalazłem na tej stronie: http://aur.archlinux.org/packages.php?ID=22510

Brzydkie czcionki w Operze – rozwiązanie

12/09/2009 – 23:44

Nie od dziś znany jest problem brzydkich czcionek w Operze na Linuksie, zarówno w wersji QT3 jak i QT4. Sam spotkałem się z tym problemem i znalazłem rozwiązanie, które – akurat w moim przypadku – działa w 100% i nie jest skomplikowane.

Aby mieć lepszy obraz fontów, poniżej przedstawiam jak wygląda u mnie Opera (QT4) z brzydkimi czcionkami:

A oto dobre czcionki w przypadku Firefoksa i Opery (zwróćcie uwagę, że są one takie same, czego nie można powiedzieć o powyższym screenie):

Gdzie leży problem? Wbrew pozorom nie w ustawieniach Opery, ale w ustawieniach QT3/QT4. Niestety, odpowiednich zmian nie można dokonać poprzez aplikację qtconfig. Są tylko dwa wyjścia: konfiguracja fontów poprzez Centrum Sterowania KDE (zarówno seria 3 jak i 4 tego środowiska), bądź poprzez ręczną edycję np. pliku ~/.fonts.conf.

Osobom nie korzystającym z KDE, nie opłaca instalować się całego środowiska tylko po to, aby zmienić wygląd czcionek dla Opery. Jeżeli zaliczasz się do nich, skorzystaj z gotowego ~/.fonts.conf, który podam niżej.

Jakie są konkretne wymagania jeżeli chodzi o czcionki dla Opery? W przypadku nie korzystania z antyaliasingu (ja osobiście korzystam, co widać na wyżej zaprezentowanych zrzutach przeglądarek), ustawienia hintingu są uzależnione od danej czcionki – np. vistowa czcionka Segoe Ui, wymaga pełnego hintingu aby wyglądała ładnie, w przypadku wyłączonego wygładzania; inaczej za to prezentuje się np. Tahoma, której hinting w ogóle nie jest potrzebny.

Co z osobami, które korzystają z antyaliasingu i chcą mieć ładne czcionki w Operze? Najczęściej jest wymagany włączony antyaliasing dla QT3/4 i włączony pełny hinting.

Nie jestem w stanie powiedzieć Ci, jakich ustawień potrzebujesz, ponieważ nie mam zielonego pojęcia, jakich czcionek używasz. Na końcu tego wpisu zaprezentuję kilka przykładowych plików ~/.fonts.conf, które muszą znajdować się w Twoim katalogu domowym. Ich składnia jest dziecinnie prosta, dlatego w przypadku kiedy któryś z nich nie zadziała u Ciebie, będziesz mógł w prosty sposób dokonać odpowiedniej korekty pliku.

Pamiętaj, że w przypadku kiedy nie wybierzesz w konfiguracji swojego środowiska graficznego, opcji odpowiedzialnej za sterowanie czcionkami przez środowisko graficzne, wszystkie fonty będą mieć takie same ustawienia jakie znajdują się w pliku ~/.fonts.conf, co może – ale nie musi – spowodować zmianę wyglądu Twoich dotychczasowych czcionek w niektórych programach.

Przykładowe pliki ~/.fonts.conf: