Kernel 2.6.29 i bluetooth = crash systemu

lipiec 2, 2009 – 1:32 przed południem

Wpis piszę czysto informacyjne, ponieważ wcześniej szukając rozwiązania tego problemu, zauważyłem na Google, że sporo osób miało (i pewnie nadal ma) z tym problem.

Tak więc… Z tego co wiem, w kernelu 2.6.29 wkradł się jakiś poważmy błąd w sterownikach do bluetootha, który - podczas korzystania z niego - powodował zawieszanie się systemu. Błąd poprawiono dopiero w wersji 2.6.30 - nie mam pojęcia dlaczego nie poprawili tego w jednym z wydań 2.6.29 (z tego co pamiętam, błąd był znany już od początku wydania 29 jako stable).

Migracja z ext2/3 na ext4 bez formatowania - krótki poradnik

lipiec 1, 2009 – 10:33 po południu

Poradnik napisany na podstawie http://ext4.wiki.kernel.org/index.php/Ext4_Howto, ze względu na liczne prośby jakie do mnie dotarły.

Dla jądra w wersji 2.6.28 i niższej, może być wymagany pakiet ext4dev i e2fsprogs. Dla jąder z wyższymi numerkami, wystarczy ostatni pakiet.

Uwaga! Z tego co się dowiedziałem, korzystanie z ext4 na dobrym poziomie stabilności, zaczyna się od kernela w wersji 2.6.29, ze względu na kilka poważnych błędów we wcześniejszych numerkach (ale na ile jest to prawdziwe? nie mam pojęcia).

OK, po zainstalowaniu wymaganych paczek, przechodzimy do działania (oczywiście ciąg “/dev/sda1″ zamieniasz na własne urządzenie, na którym chcesz dokonać konwersji).

Jeżeli posiadasz system ext2, to przed migracją na ext4, wpierw musisz przejść na ext3:
# tune2fs -j /dev/sda1
Teraz dopiero włączamy rozszerzenia, które oferuje ext4:
# tune2fs -O extents,uninit_bg,dir_index /dev/sda1

Teraz należy dokonać przeskanowania systemu plików, w celu poszukiwania ewentualnych błędów, które powinny zostać automatycznie naprawione:

# e2fsck -fpDC0 /dev/sda1

Uwaga! Powyższe polecenie należy wykonać na niepodmontowanym systemie plików. Ogólnie rzecz biorąc, po wykonaniu wcześniejszych poleceń i zrestartowaniu systemu, sprawdzanie systemu plików odbędzie się automatycznie, jednakże nic nie stoi na przeszkodzie, aby samemu tego dokonać.

Oczywiście należy również pamiętać, o dokonaniu odpowiedniej korekty pliku /etc/fstab, poprzez zamianę systemu plików, jaki znajduje się na danej partycji (czyli po prostu podmieniasz ciąg “ext2″ lub “ext3″ na “ext4″) - przykład:

/dev/sda1 / ext3 errors=remount-ro 0 1

należy zamienić na:

/dev/sda1 / ext4 errors=remount-ro 0 1

Pamiętajmy również o tym, że mimo iż ext4 jest już oznaczony jako stabilny FS, niekoniecznie musi takim być. Osobiście nie mam żadnych złych doświadczeń z ext4, ale zważywszy na ilość poprawek związanych z nim, w każdym nowym numerku kernela, należy brać pod uwagę, ewentualną utratę danych.

ATI Catalyst™ Display Driver 9.6 na 2.6.30!

czerwiec 27, 2009 – 7:55 po południu

A jednak udało mi się! :)

kaka@debian:~$ uname -r
2.6.30-1-amd64
kaka@debian:~$ fglrxinfo
display: :0.0 screen: 0
OpenGL vendor string: ATI Technologies Inc.
OpenGL renderer string: ATI Mobility Radeon HD 4670
OpenGL version string: 2.1.8673

kaka@debian:~$ fgl_glxgears
Using GLX_SGIX_pbuffer
11668 frames in 5.0 seconds = 2333.600 FPS
12436 frames in 5.0 seconds = 2487.200 FPS
12349 frames in 5.0 seconds = 2469.800 FPS
12378 frames in 5.0 seconds = 2475.600 FPS
12477 frames in 5.0 seconds = 2495.400 FPS
12353 frames in 5.0 seconds = 2470.600 FPS
12276 frames in 5.0 seconds = 2455.200 FPS
XIO: fatal IO error 11 (Resource temporarily unavailable) on X server “:0.0″
after 37 requests (37 known processed) with 0 events remaining.
kaka@debian:~$ glxgears
Running synchronized to the vertical refresh. The framerate should be
approximately 1/17103 the monitor refresh rate.
33385 frames in 5.0 seconds = 6676.920 FPS
40791 frames in 5.0 seconds = 8158.029 FPS
40822 frames in 5.0 seconds = 8164.253 FPS
40580 frames in 5.0 seconds = 8110.296 FPS
40437 frames in 5.0 seconds = 8087.210 FPS
XIO: fatal IO error 11 (Resource temporarily unavailable) on X server “:0.0″
after 36 requests (36 known processed) with 0 events remaining.

kaka@debian:~$

Już od paru dni męczyłem się z wersją 9.6 na kernelu 2.6.30. Podczas instalowania sterowników można natrafić na naprawdę wiele ukrytych niespodzianek. Nie chce mi się opisywać tutaj ile już się nagrzebałem, jednak uwierzcie mi na słowo - sporo i to naprawdę sporo!

Żebym nie zapomniał… Pozdrawiam programistów ATI, którzy są odpowiedzialni za sterowniki dla Linuksa, za ich kompletną głupotę w pisaniu skryptów jak i kodu źródłowego (nie mówiąc już o podawaniu z jakimi wersjami jądra i bibliotekami są kompatybilne sterowniki - oczywiście, cała robota spada na nas, no chyba, że poczekamy miesiąc, dwa, aż zrobi to inna osoba, wszak nie pracująca dla AMD).

Koniec głupot. Przedstawiam krótki poradnik.

Pobieramy najnowszą wersję sterowników fglrx (9.6) ze strony AMD/ATI. Plik *.run zapiszmy w dowolnej lokalizacji, a następnie wykonujmy kolejno (jako root):

mv ati-driver*.run ~/
cd ~/
chmod +x ati-driver*.run
./ati-driver*.run --extract
cd fglrx-install.*
cd common/lib/modules/fglrx/build_mod
wget -c http://kaka.ovh.org/pliki/fglrx/9.6/2.6.30.diff
patch -p0 <2.6.30.diff
cd ../../../../../
chmod +x ati-installer.sh
./ati-installer.sh . --install

Po wydaniu ostatniego polecenia, sterowniki powinny zacząć się instalować. Jeżeli coś pójdzie nie tak, zajrzyj do logu instalatora, zawartego (przynajmniej u mnie) w /usr/share/ati/fglrx-install.log. Zwróć jednak uwagę na to, że sterowniki, po nałożeniu łat (co zresztą jest uwzględnione w powyższym poradniku), są jak najbardziej poprawne i ewentualne błędy, na 99% będą wynikać z braku jakiś paczek w Twojej dystrybucji.

Zwracam jeszcze uwagę, że podany przeze mnie sposób instalacji, dotyczy tylko jądra w wersji 2.6.30*.

W kwestii samego patcha. Znalazłem go całkowicie przypadkowo na jakimś forum dystrybucji Arch Linux. Wcześniej znalazłem kilka patch’y dla Gentoo, zawartych w ebuildach i mówiąc szczerze - zabrałem się do ręcznej modyfikacji sterowników. Niestety, wygląda na to, że patche były błędne bądź niekompletne.

aloha!

//EDIT
Uwaga! Łata na sterowniki znajdowała się na tej stronie: http://dev.archlinux.org/~eduardo/pkgs/catalyst/2.6.30.diff. Niestety, została ona stamtąd usunięta. Miałem przeczucie, że coś takiego nastąpi i dlatego wykonałem kopię zapasową pliku, która znajduje się tutaj http://kaka.ovh.org/pliki/fglrx/9.6/2.6.30.diff.

Debian Sid: linux-kbuild-2.6.30 dla i386 oraz amd64

czerwiec 18, 2009 – 11:40 po południu

Niedawno do unstable weszło jądro 2.6.30. Przy próbie instalacji headers’ów następuje błąd zależności, w postaci braku paczki linux-kbuild-2.6.30. Nawet siłowa instalacja nagłówków (dpkg –force-depends -i linux-headers*) nic tutaj nie da, ponieważ bez tego pakietu, nagłówki są bezużyteczne, dla chociażby m-a. Poniżej podaję link do paczki dla wersji 32-bitowej oraz 64-bitowej (paczki zbudowane przeze mnie).

i386 -> http://kaka.ovh.org/paczki/linux-kbuild-2.6.30_2.6.30-1.1_i386.deb

amd64 -> http://kaka.ovh.org/paczki/linux-kbuild-2.6.30_2.6.30-1.1_amd64.deb

// EDIT
Uwaga! Do unstable weszły już odpowiednie paczki, dlatego powyższe nie są już potrzebne.

Przesiadka z Mutta na interfejs GMaila

czerwiec 18, 2009 – 8:03 po południu

Na moim laptopie mam zainstalowane dwa systemy: Debian Sid (x86_64) oraz Windows Vista (x86). Na wcześniejszym komputerze również posiadałem taki podział. Od początku instalacji Windowsa, jako drugi system, borykałem się z problemem wymiany informacji pomiędzy systemami. Problem z Firefoksem rozwiązałem bardzo szybko, za pomocą menadżera profili. Natomiast za problem z pocztą wziąłem się dopiero po zakupie notebooka.

No i tak - mogę oczywiście bawić się z współdzieleniem konfiguracji jakiegoś programu do obsługi poczty - tylko teraz, który wybrać? Jest ich tak sporo, że nie sposób dość szybko wybrać którykolwiek. Osoby znające mnie od dłuższego czasu, zapewne się dziwią, że rezygnuję z Mutta. No cóż. Praktycznie zerowy rozwój tego klienta, zmusił mnie do tego.

Wracając do sedna. Szukałem, szukałem i w końcu przypomniałem sobie, że Opera posiada wbudowany klient poczty. No i skonfigurowałem sobie konto GMaila (via IMAP). Obsługa wyglądała naprawdę przyzwoicie i nie mogłem za bardzo przyczepić się do interfejsu czy niezawodności klienta.
Problem jednak polegał na tym, że nie chciałem odpalać Opery tylko i wyłącznie dla klienta e-mail. Postanowiłem zatem, że skonfiguruję sobie Operę, aby zobaczyć jak sprawdzi się jako przeglądarka. Skonfigurowałem ją sobie do moich potrzeb i było by dobrze, gdyby nie jedno ale… No właśnie. Mimo że wszystko było jak chciałem, coś mnie odpychało od tej przeglądarki. Nie wiem, może to ta biblioteka QT3, która mnie - notabene - zraziła po wyjściu czwórki?

W każdym razie, porzuciłem Operę i dalej myślałem. W końcu doszedłem do wniosku, że po co kombinować, skoro można korzystać z bardzo dobrego interfejsu, który udostępnia Google? No i stało się. Zaczęło się sortowanie kilkunastu tysięcy listów do odpowiednich etykiet (wcześniej pobierałem pocztę przez POP3 i sortowałem ją lokalnie). Nie zajęło mi to zbyt dużo czasu - pewnie coś około 3 godzin.

Niestety, to nie koniec problemów. Nie mogłem znaleźć żadnego dobrego programu, do powiadamiania o nadejściu e-maila, wieloplatformowego wraz z obsługą dźwięków. Program udostępniany przez Google, działa tylko na Windowsie, więc z góry odpada. Poszukałem zatem jakiegoś dodatku do Firefoksa i tak oto znalazłem GMail Notifier. Niestety, nie uwzględnia on nowych maili w etykietach, a podana ścieżka do pliku dźwiękowego, działa tylko i wyłącznie na jednym systemie  - w końcu na Windowsie i Linuksie mamy inne ścieżki ; chociaż mam pomysł rozwiązać to za pomocą ścieżek względnych - zobaczymy co z tego wyjdzie. Jak nie uda mi się ze ścieżkami i etykietami, najprawdopodobniej napiszę coś własnego w C++.

Karta WiFi Atheros na MSI EX625 i przerywanie połączenia - rozwiązanie.

czerwiec 10, 2009 – 8:11 po południu

W swoim wcześniejszym wpisie, dotyczącym mojego nowego laptopa, wspomniałem, że moja karta bezprzewodowa (Atheros), co kilka minut, przerywa połączenie na około 10 sekund i problem nie dotyczy systemu Windows Vista. Jako winnego podejrzewałem NetworkManagera. No i miałem rację - wczoraj moje obawy ostatecznie się potwierdziły.

Pomyślałem sobie, że skoro tak badziewiasty daemon jak NetworkManager, ma prawo gościć praktycznie we wszystkich dystrybucjach, to na pewno powinna być jakaś alternatywa dla niego (nie chcę bowiem na sztywno ustawiać interfejsu w /etc/network/interfaces). Dlaczego badziewiasty? Ponieważ przerywa połączenie bez zwrócenia jakiegokolwiek błędu, skutecznie może zablokować dalsze próby połączenia się z Internetem, po uprzednim skorzystaniu z ifup (like /etc/network/interfaces), ewentualne łączenie się trwa dość długo, nie łączy się z Internetem podczas startu systemu, a jedynie w momencie odpalenia dowolnej nakładki na niego. W kwestii tego ostatniego - nie twierdzę, że nie ma możliwości rozwiązania tej niedogodności za pomocą jakiegoś skryptu, ale bądźmy szczerzy - to powinno być standardowo oferowane przez NetworkManagera.

Tak więc stwierdziwszy, że NM to tak zwane “zło”, przypomniałem sobie o daemonie WICD (Wireless Interface Connection Daemon (Demon Połączeń Urządzeń Bezprzewodowych)). Czym prędzej wywaliłem NM i zainstalowałem wicd.

Wicd testuję już niecałe dwa dni i mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że działa poprawnie. Nie dość, że nie przerywa połączenia, to jest możliwość łączenia się z wybraną siecią, podczas startu systemu. Dzięki temu, po włączeniu x’ów, nie trzeba “czekać” na Internet. Ponadto, posiada bardzo miły interfejs (GTK, brak zależności od GNOME).

PS: chciałbym jeszcze dodać, że w przypadku otrzymania poniższego błędu, podczas uruchamiania wicd, należy zrestartować daemon dbus, a jeżeli to nie przyniesie skutku, to zrestartować system.

dbus.exceptions.DBusException: org.freedesktop.DBus.Error.ServiceUnknown: The name org.wicd.daemon was not provided by any .service files

Mój nowy skarbuś - MSI EX625-233PL. Subiektywna opinia.

czerwiec 7, 2009 – 3:15 po południu

A oto i mój nowy skarb - notebook MSI EX625-233PL. Sprzęt został kupiony niecałe trzy tygodnie temu, w poniedziałek w sklepie x-kom.pl (klik). W kwestii samego sklepu - był to mój pierwszy zakup dokonany w nim i - bądź co bądź - jestem pod wielkim wrażeniem. Towar został dostarczony w niecałe 24h (zamówiłem go gdzieś około godziny 17 w poniedziałek, a otrzymałem przesyłkę już następnego dnia około godziny 16). Obsługa telefoniczna również jest bardzo miła oraz merytoryczna. Poza tym, sklep informuje poprzez e-miale, jaki jest aktualny status przesyłki. Po nadaniu jej kurierowi, jest możliwość śledzenia dostawy poprzez stronę kurierską. Tak więc, wszystkim niezdecydowanym w kwestii sklepu x-kom.pl, mówię - naprawdę warto! (zważywszy także na bardzo przyzwoite ceny).

Skąd moje nagłe zdecydowanie na laptopa? No cóż, cała historia zaczęła się gdzieś rok temu. Mimo dość nowego sprzętu, brakowało mi mobilności. Gdzie bym nie poszedł, wszędzie musiałem korzystać z cudzych komputerów, bez dostępu do swoich danych (masochistą nie jestem, więc nawet nie próbowałem stawiać u siebie serwera plików). I tak przez cały rok, marzyłem o swoim własnym lapku. Co lepsze, mimo posiadania funduszy, nie mogłem jakoś się zdecydować na kupno.
Trzy tygodnie temu, odbyłem luźną rozmowę telefoniczną z moim bratem. Podczas jej, doszło także do dyskusji na temat notebooków. Stanęło w sumie na tym, iż być może dokonam zakupu w wakacje, bądź pod ich koniec. Około godzinę po konwersacji, postanowiłem rozegrać krótką partyjkę w Nexuiza (świetna gierka, polecam! BTW, jest ktoś chętny na 1on1 w trybie Minsta? ;)). Po dwóch minutach gry otrzymałem znak z niebios, że nadszedł czas na zakup laptopa - moja karta graficzna powiedziała mi “Pa Pa”. Z jakiego powodu? Ano moi drodzy, cofam swoje niedawne słowa i powiadam Wam - nie radzę ostro podkręcać karty GeForce 7600 GS, ponieważ źle to się może skończyć :D. Sądzę, że czujnik temperatury karty, cały czas źle mi podawał temperatury, ponieważ zawsze wyglądały jakby były w normie, co mnie tylko kusiło do dalszego podkręcania.

Po tym zajściu, nie byłem jeszcze w 100% zdecydowany. Potrzebowałem gdzieś 3 dni, aby wszystko na spokojnie przemyśleć. Doszedłem do wniosku, że nie opłaca mi się kupować nowej karty graficznej, bowiem znowu byłbym do tyłu z lapkiem, jak i z funduszami (300-500 zł. do tyłu, nieciekawie względem przyszłości…). Dlatego zatem uznałem, że zepsuta karta była jakimś znakiem :).

Laptopa wybierałem dość długo, bo aż 4 dni. Szukałem na Google, w sklepach, pytałem znajomych, napisałem nawet na forum z prośbą o pomoc w doborze. Kiedy podsunięto mi kilka dobrych laptopów, mieszczących się w moim przedziale finansowym, zacząłem szukać modeli podobnych do tych, które mi podano, w celu znalezienia odpowiednich dla mnie parametrów (vide: procesor, karta graficzna, RAM, HDD, etc.). W ostatnich dniach szukania, pozostały mi tylko dwa modele: mój aktualny MSI oraz pewien HP. HP miał o wiele więcej bajerów, kosztem wydajności. Laptop miał być dla mnie przede wszystkim wydajny, bez rzeczy, z których bym nie korzystał. Jednakże w przypadku MSI, martwiła mnie sama marka. Przeglądając starsze opinie na temat tego producenta, można było zobaczyć wiele negatywów. Zdecydowałem się ostatecznie na EX625, po tym jak jeden ze znajomych, siedzący w temacie hardware, ocenił tego laptopa jako: “solidny średniak”. Z kolei inna zaufana mi osoba, powiedziała, iż tak naprawdę HP niewiele różni się w jakości wykonania, od MSI.

Będąc już zdecydowanym zamówiłem laptopa, próbując przy okazji sprzedać mój stary sprzęt (wszystko oprócz GPU było (i jest nadal) jak najbardziej sprawne). Hmm, czasami dostrzegam i dobre strony tego, że mój numer Gadu-Gadu posiada wiele osób i kilka/naście dziennie, “truje” mi na nim życie - praktycznie cały sprzęt mam już sprzedane, a to głównie przez moją stronę oraz opis na GG i JID. Nie są to oczywiście wielkie pieniądze, ale wcześniej dość mocno oszczędzałem, dlatego już dawno jestem na plusie (jeżeli chodzi o forsę).

Dobra, starczy tego bezsensownego bełkotu - przejdźmy do samego laptopa.

Jak wcześniej wspomniałem, moje obawy budziła marka MSI. Na stronie notebookcheck.pl, w recenzji dotyczącej EX625, wyczytałem, iż władowano w niego dość sporo plastiku. Notebook zyskał dzięki temu na lekkości, ale co z trwałością wykonania i uginaniem się? Otóż, wbrew logice, ta cała kupa plastiku sprawuje się wyśmienicie, a do tego, sprzęcik jest bardzo leciutki (około 2,5 kg). Obudowa w żadnym stopniu się nie ugina, pozostaje bardzo stabilna. Natomiast materiał z jakiego została wykonana, jest przyjemny w dotyku - zarówno obudowa ekranu, spód laptopa jak i miejsce na nadgarstki tuż pod klawiaturą.

Klawiatura.
Z tego co się dowiedziałem, MSI słynie z ładowania klawiatury numerycznej gdzie się tylko da. Z początku także i ta kwestia budziła moje obawy. Teraz nie wyobrażam sobie pracy bez klawiatury numerycznej, a to z dwóch powodów. Pierwszy - posiadam matrycę 16″ i gdyby nie klawiatura numeryczna, reszta klawiszy musiała by być po prostu o wiele większa, co byłoby kompletną głupota. Drugi - wbrew pozorom, zyskujemy dodatkowe klawisze do konfiguracji. Jeżeli nie lubisz korzystać z klawiatury numerycznej do wprowadzania cyfr, podepnij sobie pod te przyciski jakieś akcje klawiszowe.

Ponadto, z początku trudno się przyzwyczaić do specyficznego skoku klawiszy (krótki) - bardzo łatwo jest dokonać całej masy literówek podczas wprowadzania tekstu. Przez pierwszy tydzień użytkowania jej, wpadałem w furię kiedy wpisywałem swoje około 30-znakowe hasło przez około 3 minuty, aby po prostu się zalogować :P. Teraz jednak, kiedy przywykłem, pisze mi się bardzo dobrze, bez większych pomyłek (a zaznaczyć muszę, że wcześniej pracowałem na ergonomicznej klawiaturze MS).

Powyżej klawiatury znajdują się dotykowe przyciski multimedialne. W przypadku mocnego przyciśnięcia, można zauważyć dość mocne uginanie się tabliczki dotykowej. W niczym to jednak nie przeszkadza, gdyż bardzo delikatny dotyk wystarczy, aby dany przycisk zareagował.

Na upartego, jeżeli się dokładnie przyjrzy, można dojść do wniosku, że klawiatura także się ugina - jest to jednak efekt bardzo niewielki, który posiada chyba większość laptopów. Jeżeli się ku temu dokładnie nie przyjrzymy, nie zauważymy efektu, który wszak w ogóle nie przeszkadza.

Ekran.
Jak już podałem, matryca ma 16″. Zalecana rozdzielczość to 1366×768. No i kolejna obawa dotycząca wyglądu stron internetowych, rozwiana jednak, tuż po postawieniu neta i wejściu na kilka różnych stron. Poza tym, na takim ekraniku świetnie ogląda się filmy - dość cienka, czarna obudowa sprawia, iż w ogóle nie rozprasza ona podczas oglądania. Niestety, matryca ta ma jeden mankament - odbija co tylko się da (można używać jej jako lustra - efekt identyczny), ale idzie do tego przywyknąć.

Touchpad.
Powierzchnia touchpada chyba standardowa, jak w większości modelach - przyjemna w dotyku. Touchpad został umieszczony tuż pod spacją, dzięki czemu, chcąc przesunąć myszkę podczas pisania, nie musimy praktycznie w ogóle odrywać ręki od klawiatury.

Karta dźwiękowa + głośniki.
Karta dźwiękowa jest zgodna z Intel HD, a dokładniej mówiąc, jest to Realtek ALC888. Natomiast malutkie głośniki zostały rozstawione na dwóch stronach laptopa, tuż pod matrycą, obok tabliczki dotykowej. Nie rozchodzą się one na całą szerokość sprzętu, co - jak dla mnie - jest wielką zaletą i pozwala uzyskać lepszy efekt dźwięku. Smaczku do tego dodaje wbudowany subwoofer. W momencie jego aktywacji, dźwięk jest po prostu boski - i przyznam się szczerze, bez bicia: pierwszy raz słyszę taką jakość dźwięku w notebooku, która - śmiem rzecz - ma prawo rywalizować z moimi dwiema kolumnami od wierzy (mówię oczywiście o samej jakości dźwięku, a nie o dB’ach ;)).
Niestety, muszę z przykrością stwierdzić, iż subwoofer nie działa mi na Debianie - tylko i wyłącznie na Windowsie. Siedzę nad tym problem już kilka dni i jestem niemal pewny, że problem nie leży w samym sterowniku (snd-hda-intel), lecz w konfiguracji alsy. Zauważyłem bowiem, że jest u mnie aktywny kanał LFE (a to jest właśnie subwoofer), przy czym, nie jest przez niego przesyłany dźwięk. Próbowałem różnych kombinacji dla dmix’a, niestety bez żadnego skutku. Będę szukał dalej rozwiązania tego problemu i kiedy je znajdę, na pewno pojawi się stosowna notka na blogu. Nie chcę tym bowiem zniechęcać potencjalnych, przyszłych nabywców EX625 :).

Czytnik linii papilarnych.
W laptop został wbudowany czytnik linii papilarnych firmy UPEK. Co tutaj dużo mówić - bardzo wygodna sprawa - nie trzeba wpisywać ciągle długich haseł, wystarczy przejechać paluszkiem i viola. Czytnik działa znakomicie na Viście. Natomiast na Debianie nie miałem jeszcze okazji go przetestować, ale marnie to widzę. Producent urządzenia co prawda dostarcza sterowniki dla dystrybucji linuksowych, ale tylko i wyłącznie dla architektury 32-bitowej. Nie zniechęca to mnie jednak do amd64 i powiem więcej: zmuszę ten czytnik do pracy na x86_64 ;-).

Karta graficzna - ATI Mobility Radeon HD 4670.
Zdziwiony, że wybrałem kartę graficzną firmy ATI? No cóż, trzeba było w końcu się przełamać i sprawdzić te nowe fglrx’y. A tak na poważnie - wybrałem taką kartę, ponieważ jest ona bardzo wydajna i w przystępnej dla mnie cenie. Ponadto karty NV, w podobnej cenie, są o wiele mniej wydajne.
Jak się ma sprawa ze sterownikami na Debianie? Powiem krótko: spodziewałem się większych postępów. Niestety, sterowniki w wersji 9.5 nadal nie są dopracowane - x’y potrafią się zawieszać podczas grania, oglądania filmów, czy podczas nagrywania obrazu z kamerki internetowej. W logach systemowych można zauważyć całą masę błędów, które napotyka sterownik ekranu.
Jednakże w kwestii wydajności ATI faktycznie zrobiło olbrzymi krok - fglrx’y są dość wydajne. Oczywiście nie jest to poziom windows’owy, ale powiedzmy, że “przyzwoity”.
Na Viście oczywiście nie ma żadnych problemów ze sterownikami i karta po prostu wymiata - dla przykładu, teraz gram w FarCry’a 2 na wysokich detalach, bez zacinania się. Wcześniej, na moim GF 7600GS, aby zagrać chociażby na minimalnych detalach, musiałem podkręcić GPU. Kolejny przykład: FPS’y w Nexuiz’ie, na tych samych detalach, skoczyły o około 100 na Debianie i 200 na Windowsie, w porównaniu z moim poprzednim GF. Dowodzi to tylko, że karta jest faktycznie o niebo wydajniejsza.

Dysk twardy.
320 GB i standardowo 5400 RPM. Dysk jest cichutki, w ogóle nie słuchać jego pracy, nawet podczas obciążenia. Niestety widzę różnicę w szybkości tego dysku, a mojego poprzedniego, który miał bodajże 7200 RPM i 32 MB cache. Nie jest to jednak masakryczna różnica i po takiej przesiadce, można się przyzwyczaić.

Głośność i temperatury.
Notebook jest rewelacyjnie cichutki, oprócz jednej części. Wentylatora praktycznie w ogóle nie słychać, zarówno w stanie spoczynku jak i stresu procesora i karty graficznej. Nie mogę jednak dać tak dobrego zdania o czytniku CD/DVD - jeżeli lubimy bardzo głośne buczenie, polecam jak najczęściej z niego korzystać.
W kwestii temperatur, laptop również sprawuje się wyśmienicie. Temperatura procesora w spoczynku nie przekracza 40*C, a w stresie 50 *C. Temperatury karty graficznej nie mierzyłem, ale z tego co się doczytałem, również jest na bardzo przyzwoitym poziomie. Co więcej, nawet podczas stresu, nie czuć drastycznego nagrzewania się klawiatury.

Kamera internetowa.
2 MP. Dokładnego modelu aktualnie nie znam, ponieważ nie sprawdzałem. Mogę jednak w 100% zapewnić, że kamerka świetnie sprawuje się zarówno na Linuksie jak i na Windowsie - nie ma żadnych problemów ze sterownikami. Przy okazji - na Debianie korzystam z programu Cheese, do przechwytywania obrazu z kamery.

Karta WiFi.
Jest ona z serii Atheros, zatem wspierana jest na Linuksie przez otwarte sterowniki. Niestety, są one z lekka niedopracowane - co dwie/trzy minuty, następuje przerwanie połączenia na około 10 sekund. Podczas zwykłego przeglądania Internetu, czy ściągania plików, nie jest to uciążliwe. Poważny problem pojawia się podczas grania przez Internet. Osobiście lubię pograć w Nexuiza i takie ciągłe przerywanie połączenia, w momencie kiedy mam już przeciwnika na celowniku, mnie dobija. Być może jest to wina NetworManager’a - jeszcze to dokładnie sprawdzę i o wynikach dam znać. Dodam jeszcze tylko, że na Viście ten problem nie występuje.


//EDIT// Rozwiązanie problemu - klik.

Procesor.
My tu gadu, gadu, a o najważniejszej części jeszcze nie było mowy. Mowa oczywiście o procesorze Intel Core 2 Duo P8600 2.4 GHz, który to ma zaszczyt gościć w moim laptopie. Od razu na początku mówię, że mimo iż jestem zwolennikiem AMD, zdecydowałem się na procesor Intela, ze względu na większą wydajność w rozwiązaniach mobilnych, mniejsze nagrzewanie się i pobór mocy. Cena jest oczywiście dyskusyjna, ale bądźmy szczerzy - Intel króluje w laptopach i basta!
Przeglądając różnego rodzaju testy, doszedłem do wniosku, że mój P8600 jest podobny wydajnościowo do jakiegoś Athlona 64 X2 z serii 5000. Wcześniej posiadałem 6000+ i muszę przyznać - z wielkim zdziwieniem - że P8600 sprawuje się u mnie lepiej. Nie powiedziałbym, że jest drastycznie wydajniejszy, ponieważ w tej kwestii w ogóle nie widzę różnicy, ale o wiele lepiej radzi sobie z kilkoma wątkami naraz oraz ze skalowaniem częstotliwości taktowania.

Instalacja i konfiguracja systemu:

  • Microsoft Windows Vista Home Premium (BOX). Instalacja systemu przebiegła bez najmniejszych problemów i dość szybko. Zaraz po instalacji systemu, zabrałem się za wymagane sterowniki. Większość sterowników dostępnych na dołączonej płycie CD, była aktualna, więc właśnie z niej skorzystałem. Miałem jedynie problemy ze sterownikami do czytnika linii papilarnych - wersja dostępna na płycie posiada jakiś błąd i konieczne jest pobranie nowszej wersji driver’ów ze strony producenta. Ponadto na płycie nie są załączone sterowniki do Bluetootha i konieczna jest ich ręczna instalacja (czego jeszcze nie dokonałem).
  • Debian GNU/Linux Sid amd64: wpierw zainstalowałem system z gałęzi stabilnej, aby zaraz po tym zrobić upgrade do unstable. Instalacja systemu nie przebiegła bez problemów. Pierwszy problem polegał na wywalaniu się instalatora, podczas instalacji w trybie graficznym. Zostałem zatem zmuszony do instalacji w trybie tekstowym. Nie było to dla mnie żadne utrudnienie, ale sam fakt, że taki problem wystąpił. Kolejna rzecz, która mnie niemile zaskoczyła podczas instalacji, to brak połączenia z siecią bezprzewodową. Mimo poprawnego podania informacji i załadowania modułu do karty bezprzewodowej, system nie potrafił połączyć się z punktem bezprzewodowym. Zostałem tym samym zmuszony na kabel ethernetowy, do czasu całkowitego postawienia systemu bazowego. Spotkałem się również z kilkoma problemami dotyczącymi ACPI, jednakże - w co trudno uwierzyć - same się rozwiązały, same z siebie (like out of the box). Podczas dalszej konfiguracji systemu napotkałem jeszcze na kilka drobnych problemów, jednakże nie będę ich teraz tutaj opisywał, ponieważ są nieistotne względem tematu notki.

Podsumowanie działania systemów.
Jeżeli chodzi o Windowsa, to praktycznie do większości sprzętu trzeba było zainstalować odpowiednie sterowniki. Nie był to dla mnie problem, ponieważ były one dostępne na dołączonej do zestawu płyty CD. Po tych zabiegach Vista sprawowała się i sprawuje do dnia dzisiejszego, wyśmienicie - ani jeden BSOD.

Natomiast w kwestii Debiana… Większość sprzętu działa out of the box na jądrze dystrybucyjnym. Niestety, występuje kilka poważniejszych problemów, które trzeba samemu rozwiązać, spędzając wiele czasu na Google. Nie są to jednak poważne problemy, które nawet nie powinny być istotne dla zwykłego szarego użytkownika. Ja, z racji, że jestem dziwakiem pod tym względem, muszę wszystko zrobić tak, aby działało bez żadnego error’a ;).
Wszystkie osoby pragnące zakupić tego laptopa, zapewniam, że nie będą miały problemów z instalacją oraz dalszym używaniem dystrybucji linuksowych. A nawet jak jakieś problemy wystąpią, zapraszam do kolejnych notek, w których będzie rozwiązanie tych problemów :P.

Podsumowanie sprzętu.
Zarówno przed jak i po zakupie tego notebooka, miałem trochę wątpliwości jak będzie się sprawować. Dziś mam go już praktycznie trzy tygodnie i jestem w 100% zadowolony. Nie kupiłbym żadnego innego laptopa w tej cenie. Jakość wykonania stoi na bardzo wysokim poziomie. Sprzęt jest leciutki, cichy, nie nagrzewa się, piekielnie wydajny jak na taką cenę - czego chcieć więcej? Aaa, tak wiem! Torba do notebooka jest w zestawie! :D Ponadto do zestawu została również dołączona jakaś chińskiej roboty laserowa myszka MSI na kabelek USB, której rozmiar jest dość mały. Pewnie ma coś koło 500 DPI, ale… Gra się na niej świetnie! Testowałem ją już na FarCry’u i Nexuizie. O wiele lepiej mi się celuje, niż na poprzedniej myszce, która - wszak znowuż - była ergonomiczną z zestawu Microsoftu.
I jeszcze raz to powtórzę: szczerze polecam notebook’i z serii MSI EX625!
Pozdrawiam.

Sprzedam komputer lub osobno części

maj 24, 2009 – 9:48 po południu

Witam.

Mam do sprzedania mój cały sprzęt. Na dniach kupuję laptopa, dlatego potrzebuję pieniędzy do spłacenia go. Wszelkie informacje na temat komputera/podzespołów znajdują się w linku, który podam na końcu tego wpisu. W przypadku pytań dotyczących cen, proszę o skontaktowanie się ze mną. Namiary na mnie można znaleźć na podstronie kontakt.

Stan praktycznie każdej z części jest bardzo dobry. Więcej informacji na ten temat, uzyskasz kontaktując się ze mną.

Lista.

// EDIT at 1.06.2009

Dysk Seagate 500 GB - sprzedany.

Monitor - sprzedany.

Procesor - sprzedany.

Pozostałe części pozostają do nabytku.

// EDIT at 4.06.2009

Płyta główna - sprzedana.

Zasilacz - sprzedany.

Pamięć - sprzedana.

Dysk WD 160 GB - sprzedany.

Obudowa - sprzedana.

Pozostałe części pozostają do nabytku.

Wywalanie się Pidgina podczas łączenia z Jabberem

maj 15, 2009 – 8:52 po południu

Borykałem się z tym problemem coś koło miesiąca. Występował on u mnie tylko na Linuksie, w wersji 2.5.5 programu. Wersja Windowsowa działała poprawnie.

Dziś w końcu zmusiłem się do poświęcenia jednej minuty na Google, gdzie w tym właśnie czasie, znalazłem rozwiązanie. Winna okazała się paczka o nazwie: gstreamer0.10-plugins-bad. Co ona ma wspólnego z Pidginem? Nie mam zielonego pojęcia. Wiem jedynie, że ta paczka nie zagości za szybko ponownie na moim systemie ;-).

Minimalizacja Firefoksa (Iceweasel) do traya

maj 1, 2009 – 10:16 po południu

Dla wersji windowsowej przeglądarki: https://addons.mozilla.org/pl/firefox/addon/2831

Dla wersji linuksowej przeglądarki: https://addons.mozilla.org/en-US/firefox/addon/4868

Osobiście testowałem na razie minimalizację w przypadku Debiana na KDE4 i wszystko działa jak należy - zero problemów, same plusy :).

Szczerze zachęcam do przetestowania tych dodatków, które tylko ułatwią nam życie.